Koński terror - 2008/06/28 15:01Witam Mam problem,w ktorego rozwiazanie sama nie wierze i bede wdzieczna za kazda sugestie. Mam mala stajnie, trzy spokojne konie. Czesto jezdzimy w teren, poniewaz w poblizu sa laki, lasy i niskie gory. Od niedawna w sasiedztwie wprowadzila sie jakas dziwna osoba i zaczela sprowadzac konie. Nie majac pastwiska, grodzi laki gdzie popadnie. Nie o to jednak mi chodzi, bo grodzenie cudzych pol to nie moj problem. Dla mnie kwestia zasadnicza jest to, iz grodzi pastuchem elektrycznym. Stado liczy 6 duzych koni i przez smieszny plotek ze sznurka wydostaly sie juz chyba ze 20 razy. Srednio raz na miesiac. Wlascicielka grodzi pola coraz blizej mojej stajni, a jej konie robia sie coraz bardziej zuchwale. Niedawno musielismy naprawiac wlasne ogrodzenie, bo wydostawszy sie usilowaly sie kopac przez plot z naszymi konmi. Niedawno smieszny plotek zobaczylismy tuz przy drodze prowadzacej na laki, ktora zawsze jezdzimy w teren, okolo 200 m od naszej stajni. Wystarczy, ze wybierzemy sie na przejazdzke, a tamte konie postanowia sobie pobiegac luzem, jak maja w zwyczaju, i nieszczescie gotowe. Poradzcie, co zrobic, zeby ta idiotke zmusic do postawienia porzadnego ogrodzenia? Ciagle ucieczki jej koni widac wcale nie nauczyly ja rozumu. Mandaty za powodowanie zagrozenia w ruchu ulicznym takze nie daly jej nic do myslenia, konie nadal wypuszcza byle gdzie i byle jak. Czy naprawde dopiero jakies stratowane dziecko zmusi wladze do interwencji? Doszlo do tego, ze boje sie opuszczac w siodle stajnie, bo naprawde nie chcialabym znalezc sie nagle na moim hucule w stodku stada szostki obcych koni. Co robic? Gdzie sie udac? Czy moze pozostalo mi juz jezdzic po manezu w kolko do konca moich dni?
Edytowany przez: kruczyca, w: 2008/06/28 15:02
| | Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Monika
Użytkownik
Posty: 23
Oklaski: 6
Odp:Koński terror - 2008/07/01 13:15Katarzyno. Niestety nie ma w naszym kraju jasno okreslonego przepisu jak grodzic pastwisko dla koni.Sytuacji w jakiej się obecnie znajdujesz naprawdę nie zazdroszczę, choc z drugiej strony sama mam konie którym juz raz udalo się znacznie solidniejsze ogrodzenie rozwalić i wyjsc na wolnoc. Z reguły pastuchy zdaja egzamin, sama widziałam takie ogrodzenia i byłam niezwykle zdziwiona gdy koniki (które tam się pasły) podbiegły ale zatrzymały się ok pół metra przed tasmš.Pomimo ,że były wyraznie zainteresowane przybyszami i to dotego przybyszami na obcych koniach nie zdecydowały się podejsc. Wiem jednak ,że gdy kon choc raz przedostanie się przez pastuch, bedzie to już robic zawsze.Cóz Ci pozostaje? Tylko ugoda. Musisz isc i normalnie, spokojnie porozmawiac z włascicielkš owych koni. Awantura czy poprzez wzywanie policji nic nie wskurasz. Proponuje ugodę, rozmowę, ustępstwa obu stron itp itd. ps. pola,łaki może nie jej ale może je dzierżawić i może między innymi dlatego nie chce robic trwałych ogrodzeń
| | Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Justyna
Użytkownik
Posty: 1
Oklaski: 0
Odp:Koński terror - 2008/07/01 14:17Witam. W przypadku gdyby ta Pani nie chciała załatwienia sprawy "po sąsiedzku" moja sugestia jest taka, żeby przy okazji choćby drobnego, kolejnego zniszczenia spowodowanego przez tamte konie ( niestety skoro naprawiliście poprzednie zniszczenie to już go zgłosić nie można )zgłosić sprawę na policję ( dalej można do sądu ) o zniszczenie mienia. Jeśli, jak Pani Monika sugeruje, kobieta dzierżawi ziemię to może nie chcieć postawić ogrodzenia i nie ma takiego obowiązku. Jej obowiązkiem jest jednak dbanie o zwierzęta gospodarskie ( wszelkie ) i prawnie odpowiada za wszelkie szkody jakich one dokonają. Ucieczki zdarzają się wszędzie, ale nie zwalnia to właściciela z odpowiedzialności finansowej z tytułu szkód spowodowanych przez "uciekiniera". W przypadku uszkodzenia Pani ogrodzenia właścicielka 6-stki "terrorystów" ma kłopot nie tylko finansowy, ponieważ może się Pani domagać odszkodowania z tytułu narażenia własnych koni, a także zagrożenie dla zdrowia ludzi przebywających na Pani posesji, w tym np. dzieci. Wiem, że z władzą ciężko się dogadać, ale tylko wytrwałość daje Pani szansę na rozwiązanie problemu. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
| | Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Monika
Użytkownik
Posty: 23
Oklaski: 6
Odp:Koński terror - 2008/07/02 12:53Masz wiele racji Justyno ale... sšdy w Polsce to ... no cóz sprawy trwajš zwykle latami.Do tego kobitka może miec koniks ubezpieczone od nnw, oc itp. Przynajmniej ja swoje konie ubezpieczam. Wtedy najwyżej w następnym, roku Towarzystwo podniesie jej składkę (które nie sa obecnie zbyt wysokie)dlatego uważam ,że najlepszym i w zasadzie najprostszym i najszybszym sposobem załatwienia sprawy jest zwykłe dogadanie się. Prawniczym językiem nazywa się to ugodš.Przy okazji mozna Babeczkę troszkę nastraszyc. Bardzo współczuję zaistniałej sytacji , ale nie radzę isc drogš prawnš, naprawdę trwa to i trwa a i tak mogš w każdej chwili z powodu znikomej szkodliwosci sprawę oddalić.Trzeba zwyczajnie i po ludzku isć z buteleczka wina i pod pretekstem poznania nowych sšsiadów ,usišsc przy stole, przy grillu i sprawę obgadać. Byc może "winowajczyni" nie zdaje sobie sprawy ,żei ona i jej zwierzaki sš ucišżliwe/
| | Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.
Dominika
Użytkownik
Posty: 2
Oklaski: 0
Odp:Koński terror - 2008/07/08 19:26Kocham konie! Napewno wszyscy ci je kochają co są na tej stronie! Kto nimi nie pogardza i je kocha(uwielbia)jest moim pzryjacielem!!!
| | Administrator wyłączył możliwość wysyłania postów przez anonimowych użytkowników.